18 kwi 2009

Dzień (nie)zwyczajny

Przydarzyła mi się wczoraj (jednak nie z wieczora) rzecz co najmniej niezwyczajna. A mianowicie idąc pod świeże pieczywo, natknąłem się na rozmaszczone kocie zwłoki na jezdni i rozłożone tuż obok nich równomiernie cztery bułki. Gdy wracałem natomiast z marketu, walała się już tylko padlina... Nawet zakładając, że komuś pękła reklamówka, to nieco odstręczające wydaje się być jedzenie zakurzonych (a może i zakrwawionych!) kajzerek. Ohyda! A w sprawie samych czworonogów muszę przyznać, iż nie mają co liczyć na uprzejmość kierowców. Statystycznie ginie bowiem jeden (czasami wręcz dwa lub trzy) kot tygodniowo na sławetnej drodze wojewódzkiej, przecinającej moją wieś.

12 kwi 2009

Hektor, mój krótkonogi pies

Czynnik psi

Syndrom urojonego schroniska

Drzemiąc na stole... Zzzzzzzz

Aaa!

Dumanie Wojewody

Spójrz mi w ślepia! Szczekam do ciebie!

7 kwi 2009

Gdzie zasysać dobrej jakości MP3?

Przede wszystkim należy mieć na względzie, że polskie serwery i portale nie posiadają w zanadrzu nazbyt pokaźnej kolekcji empetrójek. Dlatego też w tej nocie będę odsyłał Was (o ile ktokolwiek tu zagląda...) do linków z zagranicznymi stronami oferującymi bezpłatny download plików muzycznych. I mimo że mechanizmy działania niektórych z nich mogą wydawać się na pozór trudne do obejścia, w istocie pobieranie MP3 jest dziecinnie proste!
Oto skromna lista pagin, o których pisałem wcześniej (w miarę upływu czasu postaram się ją uzupełnić):
01. musicfond.com - rosyjska kopalnia MP3: by odszukać interesujący Was plik, trzeba w pasku (znajdującym się pod napisem "Найди свою музыку") wklikać nazwę wykonawcy, piosenki bądź albumu. Po zatwierdzeniu swego wyboru strzałką, pojawi się nowa strona z trzema osobnymi tabelami: "Исполнители", "Альбомы" oraz "Композиции". Skupcie się przykładowo na tej pierwszej, gdzie widnieją rezultaty Waszych poszukiwań (czerwona czcionka z podkreśleniem). Naciśnijcie jeden z nich, po czym prawdopodobnie ukaże Wam się dyskografia pożądanego wokalisty czy muzyka. Następnie uaktywniacie dowolną płytę, klikając na nią, co poskutkuje wyświetleniem się kolejnej paginy. Tak więc nareszcie zobaczycie tracklistę CD, gdzie przy każdym tytule utworu umiejscowiona będzie opcja "Скачать!" (klikacie na nią). Na nowo otwartej stronie, mniej więcej w centralnej jej części spostrzeżecie przycisk "Получить ссылку" (znów kliknijcie). Ostatecznie zatem przejdziecie na stronę, na której obok "Скачать композицию" są trzy warianty: [mp3], [zip] i [doc]. Po kliknięciu na [mp3] wystarczy już tylko wskazać miejsce docelowe i downloading rozpoczęty!
02. file2hd.com - pozwala na przechwycenie zawartości profilu myspace danego twórcy, także zamieszczonych przezeń empetrójek: należy skopiować adres wybranej osoby z okna przeglądarki, wkleić go w pusty biały pasek oraz zaznaczyć opcje: "I have read and agree to the Terms of Service" i "Audio" (Filter), zatwierdzając przyciskiem "Get Files". Oczywiście nie muszę chyba dodawać, że najkorzystniej jest pobierać z działu "Original Version (High Quality)", ale zdarza się, że niekiedy wykonawca blokuje możliwość downloadingu lepszych jakościowo plików i pobierający są zmuszeni zadowolić się marniejszym "Featured Playlist (Standard Quality)". Warto ponadto rozwijać "Old Player Songs", gdyż nierzadko zawiera MP3 wykluczone z nowszego odtwarzacza.
03. mp3zr.com - całkiem zasobna w empetrójki wyszukiwarka, której działania nie muszę raczej objaśniać. Jedynym mankamentem tejże strony są limity czasowe i ilościowe (można ściągnąć tylko po jednym pliku, potem trzeba się niecierpliwić w kolejce po następny; dodatkowo pobierając za darmo zawsze należy odczekać 100 sekund, nim się uaktywni downloading).

5 kwi 2009

Z muzyką za pan brat

Przyznaję, że obecność Internetu wpłynęła znacząco na zmianę moich inklinacji muzycznych - w sensie pozytywnym raczej... Kiedyś bowiem wystarczyło, iż w stacji radiowej mielono aż do spalenia jakiś pseudohit, a ja to bezmyślnie aprobowałem. Jednakże w toku dalszych ekspedycji MP3-owych po sieci, nabrałem przekonania, że ewidentnie błądzę. Serwery wprost nabrzmiewają plikami, których zawartość jest high quality, a mnie przecieka czas przez palce na słuchaniu bezmózgiej popeliny z RMF FM. Dosyć!
A wszystko w zasadzie zawdzięczam Andrei Bocellemu i jego interpretacji monumentalnego Nessun dorma. Odtąd zatem można by wyznaczyć umowny punkt transformacji gustu muzycznego u mnie.
Potem zaś przyszła kolej na standardy jazzowe spod znaku Sway czy Meglio stasera, przy czym muszę zaznaczyć, że początkowo wciągnęło mnie jedynie wariackie tempo swingu. Nic ponadto!
Znajomość z gospel natomiast zawarłem w chwili, gdy usłyszałem po raz pierwszy His eye is on the sparrow (hymn gospelowców) i co tu ukrywać, dotknąłem prawie absolutu.
Oczywiście drapieżne riffy także stymulują mój umysł, ale irytuję się faktem, iż ostatnio nastał trend na wplatanie rockowych wstawek w bylejaki pop. Ten mezalians nie ma racji bytu! Jeżeli miałbym komuś pogratulować świetnie zagranego niedawno utworu rockowego, to swoje ukłony kieruję głównie w stronę duetu - Jacek Królik i Ryszard Sygitowicz. Crosstown traffic (CD: Hey Jimi - Polskie gitary grają Hendrixa, 2008), bo o nim rzecz, jest szaleńczą feerią zgrzytów i trzasków gitar w zestawieniu z potężnym soulowym wokalem Małgorzaty Stępień (uczestniczka I edycji polsatowskiego Idola).
Równie wielką sympatią darzę też: musical, blues, folk, trip-hop, ballady, muzykę instrumentalną czy orientalną. Muzyka, bez względu na przynależność do danego genru, powinna spełniać po prostu kryteria estetyczne i bazować na artyzmie, nie komercji. To tyle na dziś!
PS Przed momentem włączyłem sobie VIVĘ, na której przedstawiono ranking dziesięciu topowych propozycji tylko z Polski i ku mojemu zdumieniu znalazł się w nim również najnowszy przebój Andrzeja Piasecznego Chodź, przytul, przebacz (CD: Spis rzeczy ulubionych, 2009) Nie jest tajemnicą, że zdążyłem już rozsmakować się w tej piosence, stylizowanej na poczciwe lata 90. i tym bardziej cieszy mnie ustawiczny wzrost jej popularności.

4 kwi 2009

Bez pomysłu na tytuł...

Powoli świat osnuwa się szarą przędzą wieczora... Siedzę akurat przed domem, z laptopem na kolanach i dziękuję temu, kto skonstruował bezprzewodowy komputer. Jaka to przyjemność móc wyjść na zewnątrz i surfować, łypiąc do woli O2...
Z głośników tymczasem sączą się subtelne dźwięki Quechua song Jana Garbarka i The Hilliard Ensemble z albumu Mnemosyne, vol. 1 (1999), stanowiącego fuzję pietyzmu instrumentalnego ze starodawnymi wokalizami męskimi. Magiczny saksofon pół-Polaka i półkrwi Norwega w tej kompozycji właściwie śpiewa więc pospołu z brytyjskim kwartetem.
PS Spojrzałem w górę i co widzę?! Rozpostarte wyziewy silnika samolotu na niebie w kształcie chromosomów... Autentycznie zaskakujące! Tylko jak to odnieść do powyższych wypocin?!

Odsłona pierwsza

Niebawem dokona się właściwa aktywacja blogu, jednak na początku chciałbym krótko wyjaśnić ideę jego założenia. Jako konsekwencja nudy i umiarkowanego nieróbstwa, blogiecko z o.o. ma za zadanie pobudzić moje szare komórki (bynajmniej nie te z serii Sony Ericsson) do jakiejkolwiek pracy i wypełnić nieco free time'u. Poza tym myślę, że mam zwyczajnie coś ciekawego do przekazania, ot co! Ostatnimi czasy miewałem co prawda inne blogi, ale brak wytrwałości i koncepcji powodował, że szybko zawieszałem ich działalność, ciskając je w czeluść internetowego niebytu. Ach ten mój słomiany zapał! Ale zapewne najbardziej frapuje Was sfera tematyczna, którą omawiać zamierzam. Cóż, sam w zasadzie nie wiem, co zbluzgam, pochwalę czy beznamiętnie opiszę - okoliczności bowiem zadecydują za mnie.
Życzcie mi zatem owocnego blogowania i połamiania klawiatury!